Coś w tym Słowackim jest

Chorzowianin 2009-03-03
Przyciąga nas ta dziwna magia, siła fatalna poezji Słowackiego. Od kilkunastu lat obchodzimy urodziny wieszcza. A interpretacji poezji śpiewanej nazbierało się na kilka płyt. Pomysłów młodzieży też nie brakuje - mówi Andrzej Król, polonista Akademickiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Chorzowie, animator Europejskiej Rodziny Szkół im. Juliusza Słowackiego.
Coś w tym Słowackim jest

Zaczniemy tak po gombrowiczowsku. Słowacki wielkim poetą był?

Nie w wydaniu Gombrowicza. Juliusz Słowacki to romantyk, wieszcz, europejczyk, dobry ekonomista. Przeniósł na polski grunt dramat szekspirowski. W końcu stworzył klasykę liryki romantycznej. W latach 80. minionego wieku w Słowaku śpiewało się Słowackiego. „Oda do wolności”, „Testament mój”, to były komentarze wydarzeń, które miały miejsce w tym chwiejącym się PRL-u. Pod koniec lat 80. zrodziła się u nas muzyka do „Testamentu”, który stał się kultową pieśnią. Śpiewały ją kolejne pokolenia. I tak jest do dziś. Widocznie coś w tym Słowackim jest.

Jak zaczęła się Pana przygoda, by nie powiedzieć fascynacja, z twórczością Słowackiego?

Zaczęło się doskonałymi przedstawieniami. Oglądałem je w ogólniaku, na scenie teatru im. Stanisława Wyspiańskiego. Potem przyszła fascynacja Ignacym Gogolewskim jako Kordianem, spotkania i rozmowy z tym aktorem. Następnie pielgrzymki do Warszawy na Balladynę. Teatr zaraził mnie Słowackim. Potem była liryka. Odkrycie magicznego miejsca na mapie literackiej Europy, czyli Krzemieńca, miejsca, z którego wyszedł Słowacki. Tam czuje się atmosferę kresowej Polski. Tam poznało się wielu przyjaciół.

Twórczość wieszcza to dobry materiał na lekcje języka polskiego?

Pozwala na przeprowadzenie wielu ciekawych zajęć. Ja zachęcam do skomponowania muzyki, wyśpiewania Słowackiego. Nie ograniczamy się do interpretacji. Nie zanudzamy. Z Kawiarenką Literacką poznajemy walory historyczno - literackie. Odwiedzamy miejsca, gdzie ta literatura się tworzyła. Dzięki temu patron i poeta staje się bliższy.

Tak osobiście, to które z tekstów są panu najbliższe?

Na pewno liryki. „Grób Agamemnona”, wielka rozmowa, ironia i aluzyjność „Beniowskiego”. Cenię Słowackiego za dramaty. Jest w nich niesamowita przestrzeń. To taki Szekspir przeniesiony na Słowiańszczyznę. Ważny dla mnie jest też wątek miłości do matki oraz epistolografia. Piękne listy, które są cudownym dokumentem, zapisem osobowości. Teraz, w dobie Internetu, telefonów komórkowych, od tych listów uciekamy.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ogłosił rok 2009 Rokiem Juliusza Słowackiego. W tym roku przypada bowiem 200. rocznica urodzin wieszcza i zarazem 160. rocznica jego śmierci. W pewnością imprez, także w Chorzowie, na Śląsku, nie zabraknie?

Kalendarz obchodów roku jest bardzo bogaty. Zdążyliśmy już udać się z Kawiarenką Literacką do Krzemieńca. Wzięliśmy ze sobą 200 krzewów róż. Z tych chorzowskich róż powstało w Krzemieńcu rosarium. W kwietniu czeka nas m.in. konferencja naukowa organizowana przez Uniwersytet Śląski, Bibliotekę Śląską, Stowarzyszenie Przyjaciół Słowaka i Akademicki Zespół Szkół Ogólnokształcących w Chorzowie „Patron czytany po latach”. Zaplanowana jest konferencja dyrektorów, polonistów oraz przedstawicieli młodzieży Europejskiej Rodziny z Czech, Ukrainy, Polski. Będą wspomnienia Krzemieńca, poezja śpiewana i … pierogi. Młodzież Słowaka podąży także europejskim szlakiem Wieszcza po Francji i Szwajcarii. W maju nie zabraknie polonistycznych podróży krajowych i zagranicznych. W czerwcu czeka nas II Wielki Zjazd Absolwentów (12-14.06.2009). W sierpniu udamy się do Krzemieńca na międzynarodowe obchody 200. rocznicy urodzin Juliusza Słowackiego zaś w chorzowskiej świątyni św. Jadwigi odprawiona zostanie uroczyta msza święta w intencji ś.p. Juliusza. Konkursów poetyckich, literackich, recytatorskich nie zabraknie do końca roku. Obchody zakończą się wielką galą w grudniu. Program uroczystości nie jest jednak sztywny, rodzi się cały czas. Taki jest Słowacki.

Ogłaszane przez państwa literackie uroczystości budzą we mnie mieszane uczucia. W ten sposób upamiętnialiśmy już innych, wybitnych twórców. I jak zawsze, nie brakowało uroczystych akademii, konkursów, pojawiły się pamiątkowe publikacje. Czy nie jest tak, że po tych wszystkich obchodach zostaje tylko pusty frazes?

Planując program wokół obchodów Roku Juliusza Słowackiego niczego szczególnego nie wymyślałem. Właściwie powielamy to, co u nas w Liceum robi się od lat. Są podróże do Krzemieńca, konferencje, spotkania Europejskiej Rodziny Szkół im. Juliusza Słowackiego, organizowane zresztą od 25 lat. Nie jesteśmy fundacją ani stowarzyszeniem nazywamy się po prostu rodziną. Ja przezywany jestem jej ojcem, dyrektorka z wrocławskiego liceum matką. Spotykamy się bez przykazu. Przyciąga nas ta dziwna magia, siła fatalna poezji Słowackiego. Od kilkunastu lat obchodzimy urodziny wieszcza. A interpretacji poezji śpiewanej nazbierało się na kilka płyt. Pomysłów młodzieży też nie brakuje. Fantastycznych tortów, przezabawnych zdjęć przy pomniku. To, co robimy teraz z pewnością powróci za rok. Słowacki to naprawdę wdzięczny patron. W naszym wypadku nie brzmi to jak pusty frazes.

Projekt obchodów Roku Juliusza Słowackiego oraz informacje o II Wielkim Zjeździe Absolwentów Liceum Odrowążów – TPD - Słowackiego znajdują się na stronie www.slowacki.edu.pl  
Rozmawiał Wojciech Zawadzki

Reklama:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.