50 punktów - fajna liczba
Chorzowianin 2010-04-29
|
Komentarzy: 0
„Niebiescy” wystawiają swoich kibiców na próby cierpliwości, ale... na szczęście wszystko kończy się dobrze. Podobnie jak w meczu z Odrą Wodzisław, w potyczce z Polonią Bytom przegrywali, by w ostatnich minutach zapewnić sobie wygraną!
Wtedy bohaterem kibiców Ruchu był Łukasz Janoszka, teraz niespodziewanie Damian Świerblewski. Piłkarz, który przyszedł na Cichą w przerwie zimowej (z Podbeskidzia Bielsko-Biała), w czwartym występie w Ekstraklasie strzelił dwa pierwsze gole. Na wagę trzech punktów.
- Trener powiedział mi w przerwie, żebym rozruszał naszą grę. Udało mi się? No to się cieszę! - mówił po spotkaniu zadowolony Świerblewski.
Wtedy był już czas na świętowanie (piłkarze Ruchu cieszyli się jak dzieci, m.in.... rzucili się na maskotkę - Tauronka i powalili go na ziemię!), ale do przerwy nie wyglądało to najlepiej. „Niebiescy” praktycznie nie stwarzali zagrożenia pod bramką Polonii. Szansę w ataku dostał młody Patryk Stefański, ale jego współpraca z Arturem Sobiechem daleka była od dobrej. To właśnie za Stefańskiego na boisko wszedł Świerblewski.
Sobiech też grał poniżej poziomu, do którego ostatnio przyzwyczaił. Zapewniał jednak, że nie był rozkojarzony wizytą na meczu skautów z klubów włoskich i niemieckich. - Nawet nie wiedziałem, że byli. Nie przejmuję się tym - podkreślał.
Do przerwy prowadzili bytomianie. Precyzyjną centrę Miroslava Barcika z rzutu rożnego na bramkę zamienił Błażej Telichowski, uprzedzając Piotra Stawarczyka. Co ciekawe, obrońca Polonii trafił w debiucie w jej barwach.
- Pierwsza połowa nie była dobra w naszym wykonaniu. Trudno było nam złapać właściwy rytm, „odpalić” - ubolewał trener Ruchu Waldemar Fornalik.
Po przerwie jednak zobaczyliśmy zupełnie inny Ruch. I zupełnie inną Polonię... - Nie wiem, co się stało z nami w II połowie. Mieliśmy grać to samo, a graliśmy katastrofalnie - rozkładał ręce wspomniany Telichowski. - Zawaliliśmy drugą połowę. Zaczęliśmy przegrywać pojedynki jeden na jeden, zaczęły się sytuacje bramkowe dla Ruchu - dodał trener bytomian Jurij Szatałow.
Wielką rolę przy bramkach Świerblewskiego miał Krzysztof Nykiel. Prawy obrońca Ruchu dwa razy popisywał się dokładnymi dograniami. - To były dwie idealne piłki. Za pierwszym razem wystarczyło dołożyć głowę, za drugim nogę - opisywał bohater meczu.
Chorzowianie pozostają więc w grze o miejsce na podium.
- Ruch ma 50 punktów - fajna liczba! Jesteśmy z tego zadowoleni - skwitował Waldemar Fornalik.
A już w sobotę arcyważne spotkanie na Cichej z Legią Warszawa (godz. 18.15). W przypadku zwycięstwa Ruch powróci na trzecie miejsce.
RUCH CHORZÓW - POLONIA BYTOM 2:1 (0:1)
Bramki: Świerblewski 2 (54, 85) - Telichowski (18).
Żółte kartki: Grodzicki - Tymiński, Klepczyński.
Sędziował Dawid Piasecki (Słupsk). Widzów 9000.
RUCH: Pilarz - Nykiel, Grodzicki, Stawarczyk, Sadlok - Grzyb, Baran, Straka, Janoszka (85. Goncerz) - Sobiech (71. Piech), Stefański (46. Świerblewski).
POLONIA: Skaba - Kulpaka, Klepczyński, Killar, Telichowski - Barcik, Tymiński, Sawala, Radzewicz (84. Tomasik) - Bykowski, Podstawek.
- Trener powiedział mi w przerwie, żebym rozruszał naszą grę. Udało mi się? No to się cieszę! - mówił po spotkaniu zadowolony Świerblewski.
Wtedy był już czas na świętowanie (piłkarze Ruchu cieszyli się jak dzieci, m.in.... rzucili się na maskotkę - Tauronka i powalili go na ziemię!), ale do przerwy nie wyglądało to najlepiej. „Niebiescy” praktycznie nie stwarzali zagrożenia pod bramką Polonii. Szansę w ataku dostał młody Patryk Stefański, ale jego współpraca z Arturem Sobiechem daleka była od dobrej. To właśnie za Stefańskiego na boisko wszedł Świerblewski.
Sobiech też grał poniżej poziomu, do którego ostatnio przyzwyczaił. Zapewniał jednak, że nie był rozkojarzony wizytą na meczu skautów z klubów włoskich i niemieckich. - Nawet nie wiedziałem, że byli. Nie przejmuję się tym - podkreślał.
Do przerwy prowadzili bytomianie. Precyzyjną centrę Miroslava Barcika z rzutu rożnego na bramkę zamienił Błażej Telichowski, uprzedzając Piotra Stawarczyka. Co ciekawe, obrońca Polonii trafił w debiucie w jej barwach.
- Pierwsza połowa nie była dobra w naszym wykonaniu. Trudno było nam złapać właściwy rytm, „odpalić” - ubolewał trener Ruchu Waldemar Fornalik.
Po przerwie jednak zobaczyliśmy zupełnie inny Ruch. I zupełnie inną Polonię... - Nie wiem, co się stało z nami w II połowie. Mieliśmy grać to samo, a graliśmy katastrofalnie - rozkładał ręce wspomniany Telichowski. - Zawaliliśmy drugą połowę. Zaczęliśmy przegrywać pojedynki jeden na jeden, zaczęły się sytuacje bramkowe dla Ruchu - dodał trener bytomian Jurij Szatałow.
Wielką rolę przy bramkach Świerblewskiego miał Krzysztof Nykiel. Prawy obrońca Ruchu dwa razy popisywał się dokładnymi dograniami. - To były dwie idealne piłki. Za pierwszym razem wystarczyło dołożyć głowę, za drugim nogę - opisywał bohater meczu.
Chorzowianie pozostają więc w grze o miejsce na podium.
- Ruch ma 50 punktów - fajna liczba! Jesteśmy z tego zadowoleni - skwitował Waldemar Fornalik.
A już w sobotę arcyważne spotkanie na Cichej z Legią Warszawa (godz. 18.15). W przypadku zwycięstwa Ruch powróci na trzecie miejsce.
RUCH CHORZÓW - POLONIA BYTOM 2:1 (0:1)
Bramki: Świerblewski 2 (54, 85) - Telichowski (18).
Żółte kartki: Grodzicki - Tymiński, Klepczyński.
Sędziował Dawid Piasecki (Słupsk). Widzów 9000.
RUCH: Pilarz - Nykiel, Grodzicki, Stawarczyk, Sadlok - Grzyb, Baran, Straka, Janoszka (85. Goncerz) - Sobiech (71. Piech), Stefański (46. Świerblewski).
POLONIA: Skaba - Kulpaka, Klepczyński, Killar, Telichowski - Barcik, Tymiński, Sawala, Radzewicz (84. Tomasik) - Bykowski, Podstawek.
Michał Fabian
Reklama:


Dyskusja: