Austria wygrała. Awans ma (niemal) pewny
Chorzowianin 2010-07-30
|
Komentarzy: 0
Mimo znakomitego początku piłkarze Ruchu nie sprostali Austrii Wiedeń. Porażka 1:3 u siebie sprawia, że prawdopodobnie na III rundzie zakończą zmagania w eliminacjach Ligi Europejskiej.
Trener Austrii Wiedeń Karl Daxbacher był już w Polsce przed dwoma laty. Wówczas jego ekipa po dramatycznym dwumeczu przegrała z Lechem Poznań i nie awansowała do fazy grupowej. - Nabrałem dużego respektu przed polskimi zespołami - przyznał.
Spodziewał się trudnej przeprawy z Ruchem, tymczasem... - Nie sądziłem, że wygramy tu tak łatwo. Lepiej to się potoczyć nie mogło. Strzeliliśmy trzy gole na wyjeździe, mamy dwie bramki przewagi, więc sądzę, że sprawa awansu jest przed rewanżem już rozstrzygnięta - powiedział Daxbacher bez cienia wywyższania się.
Kto wie, jak potoczyłby się mecz, gdyby „niebiescy” zdołali utrzymać szybko zdobyte prowadzenie. Już w 4 minucie Michał Pulkowski uderzył tak, że Heinzowi Lindnerowi pozostało jedynie odprowadzić piłkę wzrokiem. Euforia na Cichej trwała jednak króciutko.
Co ciekawe - nasi piłkarze wiedzieli, że najgroźniejszy w szeregach rywali jest Roland Linz. Sami to podkreślali w przedmeczowych wypowiedziach. Jednakże już po pierwszej akcji napastnik Austrii wpisał się na listę strzelców. Mimo iż w pobliżu niego było kilku zawodników Ruchu... - To był przełomowy moment - przyznał ze smutkiem Waldemar Fornalik, trener Ruchu.
Remis 1:1 w roli gospodarza to bowiem nie to samo co 0:0. „Niebiescy” starali się strzelić drugą bramkę, mieli dobre okazje - Olszar i Sobiech w odstępie kilkudziesięciu sekund nie zdołali z bliska wpakować piłki do siatki. Trafiali za to goście. Przed przerwą celnie główkował Słowak Peter Hlinka, zaś w II połowie sytuację sam na sam z Pilarzem ze stoickim spokojem wykorzystał Czech Tomas Jun.
- Było widać gołym okiem, że Austria jest silniejsza niż my. Jednak przy większej koncentracji - mam na myśli bardzo proste błędy przy utracie bramek - można się było pokusić o dobry wynik - podsumował Fornalik.
Piłkarze Ruchu podkreślali, że jeszcze nie wszystko stracone. - Jest jeszcze szansa na awans, bo to jest piłka nożna - przekonywał Pulkowski, a Wojciech Grzyb dodał: - Nie pojedziemy do Wiednia, żeby się położyć i prosić o najmniejszy wymiar kary, tylko zagrać jak najlepszy mecz i zbierać doświadczenie. Jest 1:3, ale... do przerwy - stwierdził pomocnik Ruchu.
Rewanż odbędzie się 5 sierpnia (godz. 20.30) na Franz-Horr-Stadion w stolicy Austrii.
III runda eliminacji Ligi Europejskiej
RUCH CHORZÓW - AUSTRIA WIEDEŃ 1:3 (1:2)
Bramki: Pulkowski (4) - Linz (7), Hlinka (43), Jun (73).
Żółte kartki: Sobiech, Olszar, Pulkowski, Grodzicki - Junuzović.
Sędziował Michalis Koukoulakis (Grecja). Widzów 9000.
RUCH: Pilarz - Nykiel, Grodzicki, Sadlok, Jakubowski - Grzyb, Pulkowski, Malinowski (79. Stawarczyk), Janoszka (46. Zając) - Sobiech, Olszar (69. Flis).
AUSTRIA: Lindner - Vorisek, Dragović, Ortlechner, Suttner - Klein, Hlinka, Junuzović, Liendl (80. Leovac) - Linz (77. Schumacher), Jun (86. Salomon).
Spodziewał się trudnej przeprawy z Ruchem, tymczasem... - Nie sądziłem, że wygramy tu tak łatwo. Lepiej to się potoczyć nie mogło. Strzeliliśmy trzy gole na wyjeździe, mamy dwie bramki przewagi, więc sądzę, że sprawa awansu jest przed rewanżem już rozstrzygnięta - powiedział Daxbacher bez cienia wywyższania się.
Kto wie, jak potoczyłby się mecz, gdyby „niebiescy” zdołali utrzymać szybko zdobyte prowadzenie. Już w 4 minucie Michał Pulkowski uderzył tak, że Heinzowi Lindnerowi pozostało jedynie odprowadzić piłkę wzrokiem. Euforia na Cichej trwała jednak króciutko.
Co ciekawe - nasi piłkarze wiedzieli, że najgroźniejszy w szeregach rywali jest Roland Linz. Sami to podkreślali w przedmeczowych wypowiedziach. Jednakże już po pierwszej akcji napastnik Austrii wpisał się na listę strzelców. Mimo iż w pobliżu niego było kilku zawodników Ruchu... - To był przełomowy moment - przyznał ze smutkiem Waldemar Fornalik, trener Ruchu.
Remis 1:1 w roli gospodarza to bowiem nie to samo co 0:0. „Niebiescy” starali się strzelić drugą bramkę, mieli dobre okazje - Olszar i Sobiech w odstępie kilkudziesięciu sekund nie zdołali z bliska wpakować piłki do siatki. Trafiali za to goście. Przed przerwą celnie główkował Słowak Peter Hlinka, zaś w II połowie sytuację sam na sam z Pilarzem ze stoickim spokojem wykorzystał Czech Tomas Jun.
- Było widać gołym okiem, że Austria jest silniejsza niż my. Jednak przy większej koncentracji - mam na myśli bardzo proste błędy przy utracie bramek - można się było pokusić o dobry wynik - podsumował Fornalik.
Piłkarze Ruchu podkreślali, że jeszcze nie wszystko stracone. - Jest jeszcze szansa na awans, bo to jest piłka nożna - przekonywał Pulkowski, a Wojciech Grzyb dodał: - Nie pojedziemy do Wiednia, żeby się położyć i prosić o najmniejszy wymiar kary, tylko zagrać jak najlepszy mecz i zbierać doświadczenie. Jest 1:3, ale... do przerwy - stwierdził pomocnik Ruchu.
Rewanż odbędzie się 5 sierpnia (godz. 20.30) na Franz-Horr-Stadion w stolicy Austrii.
III runda eliminacji Ligi Europejskiej
RUCH CHORZÓW - AUSTRIA WIEDEŃ 1:3 (1:2)
Bramki: Pulkowski (4) - Linz (7), Hlinka (43), Jun (73).
Żółte kartki: Sobiech, Olszar, Pulkowski, Grodzicki - Junuzović.
Sędziował Michalis Koukoulakis (Grecja). Widzów 9000.
RUCH: Pilarz - Nykiel, Grodzicki, Sadlok, Jakubowski - Grzyb, Pulkowski, Malinowski (79. Stawarczyk), Janoszka (46. Zając) - Sobiech, Olszar (69. Flis).
AUSTRIA: Lindner - Vorisek, Dragović, Ortlechner, Suttner - Klein, Hlinka, Junuzović, Liendl (80. Leovac) - Linz (77. Schumacher), Jun (86. Salomon).
mf
Reklama:


Dyskusja: