Krzyk trenera obudził Rosjanki!
Chorzowianin 2010-03-31
|
Komentarzy: 0
Wielkie emocje w hali MORiS. Na początku kibice przecierali oczy ze zdumienia, gdy nasze szczypiornistki rzucały mistrzyniom świata bramkę za bramką. W końcu jednak faworytki się przebudziły i w II połowie udowodniły swoją wyższość.
Dla reprezentacji polskich piłkarek ręcznych był to mecz o „być albo nie być” w eliminacjach mistrzostw Europy 2010. Wszystko wskazuje na to, że w Danii lub Norwegii (tam odbędzie się w grudniu turniej finałowy) Polek nie będzie. Przegrały z Rosją 26:35 i mają już tylko czysto matematyczne szanse na awans do Euro.
W Chorzowie nasze piłkarki ostatnio wygrywały. Pokonały Turczynki i Amerykanki w meczach towarzyskich. Wprawdzie wiadomo było, że Rosja to zupełnie inna - najwyższa z możliwych - półka, ale początek spotkania rozbudził nadzieje kibiców.
Już w 16 sekundzie trafiła do rosyjskiej bramki Klaudia Pielesz. Za moment ta sama zawodniczka i 2:0. Potem Kinga Polenz i Natalia Szyszkiewicz (jedyna zawodniczka chorzowskiego Ruchu w kadrze) - zrobiło się 4:1. Publiczność, która szczelnie wypełniła halę MORiS, żywiołowo reagowała na każde trafienie. Z czasem radości fanów towarzyszyło coraz większe... zdumienie.
Bo oto w 13 minucie było... 9:2 dla Polek! Mistrzynie świata zdawały się oszołomione, popełniały błąd za błędem, a nasze grały jak w transie. Co myślał w tym czasie trener Krzysztof Przybylski? - Cieszyłem się, że wysoko prowadzimy, ale zdawałem sobie sprawę, że Rosjanki będą się rozkręcać, a nam może zabraknąć sił - przyznał po spotkaniu.
Jego przewidywania niestety się sprawdziły. Inna sprawa, że ospałym Rosjankom przydał się zimny prysznic na początku meczu. Drugi zafundował im ich trener Jewgienij Trefiłow. Wziął po kwadransie czas i... się zaczęło. Jego krzyk niósł się po całej hali. Zawodniczki potulnie zwiesiły głowy, wysłuchały, co ma do powiedzenia i wzięły się do roboty.
I choć od tego momentu Rosjanki zaczęły grać coraz lepiej, to Trefiłow już nie mógł się uspokoić. Krzyczał w trakcie gry, urządził swoim zawodniczkom połajanki także w przerwie i po zakończeniu meczu. Metoda kontrowersyjna, ale skuteczna...
- To była ohydna gra w pierwszej połowie. Drużyna w ogóle nie broniła, nie nastawiła się na ten mecz. Nie jestem więc zadowolony - mówił trener Rosjanek już na spokojnie, podczas konferencji. Z furiata zmienił się w pogodnego, żartobliwego człowieka.
Chwalił najlepszą w swojej drużynie Annę Koczetową, która rozegrała niemal perfekcyjne zawody. Rzuciła 15 bramek, z czego 8 z rzutów karnych. Ani Justyna Jurkowska, ani Monika Maliczkiewicz stojące między słupkami nie były w stanie znaleźć na nią sposobu.
- Ania wygrała nam ten mecz. Pociągnęła grę. Pozostaje mi napić się za jej zdrowie (mówił otwierając butelkę napoju - przyp. red.). Mam tylko nadzieję, ze nie będzie teraz zadzierać nosa - uśmiechnął się Trefiłow. - Tak nie będzie. Mam inny charakter - natychmiast odpowiedziała Koczetowa.
Polski trener żartami nie sypał, bo na 99 procent był to jego ostatni mecz na tym stanowisku, rozegrany na polskiej ziemi. Wraz z zespołem pojedzie jeszcze do Rosji na rewanż (4 kwietnia w Czechowie), ale już zapowiedział, że w przypadku dwóch porażek poda się do dymisji. Pierwszą już ma na koncie, druga wydaje się jeszcze bardziej prawdopodobna.
Mimo niekorzystnego wyniku mecz z Rosją można uznać za sukces organizacyjny. Kibice stanęli na wysokości zadania. Założyli specjalne koszulki, utworzyli żywą, biało-czerwoną flagę i głośno dopingowali nasz zespół. Mistrzyń świata pokonać się nie udało, ale po zakończeniu meczu piłkarki pożegnały brawa. Cóż, dały z siebie wszystko, ale na tak doskonały zespół było to jednak za mało...
POLSKA - ROSJA 26:35 (15:15)
Sędziowali: Vagif Alijew i Alekper Aghakiszijew (obaj Azerbejdżan). Widzów 1200.
POLSKA: Jurkowska, Maliczkiewicz oraz Gleń, Perek, Stachowska 2 bramki (2 z karnych), Polenz 7, Szyszkiewicz 2, Byzdra 1, Waga 2, Kucińska 3, Semeniuk 2, Lisewska 1, Kulwińska, Pielesz 6. Trener Krzysztof PRZYBYLSKI.
ROSJA: Suslina, Kalinina oraz Koczetowa 15 (8 z karnych), Postnowa 2, Dmitrijewa 2, Liewina 3, Jarcewa 4, Makiejewa, Wietkowa 2, W. Żilinskaite 1, Koroliewa 1, Chmyrowa 3, J. Żilinskaite, Czernojwanienko 2. Trener Jewgienij TREFIŁOW.
Kary: Polska - 6 minut, Rosja - 4 minuty.
CZARNOGÓRA - SŁOWACJA 39:24 (18:12)
Tabela grupy 6
1. Czarnogóra 3 5 98:73
2. Rosja 3 5 96:80
3. Słowacja 3 2 82:100
4. Polska 3 0 75:98
W Chorzowie nasze piłkarki ostatnio wygrywały. Pokonały Turczynki i Amerykanki w meczach towarzyskich. Wprawdzie wiadomo było, że Rosja to zupełnie inna - najwyższa z możliwych - półka, ale początek spotkania rozbudził nadzieje kibiców.
Już w 16 sekundzie trafiła do rosyjskiej bramki Klaudia Pielesz. Za moment ta sama zawodniczka i 2:0. Potem Kinga Polenz i Natalia Szyszkiewicz (jedyna zawodniczka chorzowskiego Ruchu w kadrze) - zrobiło się 4:1. Publiczność, która szczelnie wypełniła halę MORiS, żywiołowo reagowała na każde trafienie. Z czasem radości fanów towarzyszyło coraz większe... zdumienie.
Bo oto w 13 minucie było... 9:2 dla Polek! Mistrzynie świata zdawały się oszołomione, popełniały błąd za błędem, a nasze grały jak w transie. Co myślał w tym czasie trener Krzysztof Przybylski? - Cieszyłem się, że wysoko prowadzimy, ale zdawałem sobie sprawę, że Rosjanki będą się rozkręcać, a nam może zabraknąć sił - przyznał po spotkaniu.
Jego przewidywania niestety się sprawdziły. Inna sprawa, że ospałym Rosjankom przydał się zimny prysznic na początku meczu. Drugi zafundował im ich trener Jewgienij Trefiłow. Wziął po kwadransie czas i... się zaczęło. Jego krzyk niósł się po całej hali. Zawodniczki potulnie zwiesiły głowy, wysłuchały, co ma do powiedzenia i wzięły się do roboty.
I choć od tego momentu Rosjanki zaczęły grać coraz lepiej, to Trefiłow już nie mógł się uspokoić. Krzyczał w trakcie gry, urządził swoim zawodniczkom połajanki także w przerwie i po zakończeniu meczu. Metoda kontrowersyjna, ale skuteczna...
- To była ohydna gra w pierwszej połowie. Drużyna w ogóle nie broniła, nie nastawiła się na ten mecz. Nie jestem więc zadowolony - mówił trener Rosjanek już na spokojnie, podczas konferencji. Z furiata zmienił się w pogodnego, żartobliwego człowieka.
Chwalił najlepszą w swojej drużynie Annę Koczetową, która rozegrała niemal perfekcyjne zawody. Rzuciła 15 bramek, z czego 8 z rzutów karnych. Ani Justyna Jurkowska, ani Monika Maliczkiewicz stojące między słupkami nie były w stanie znaleźć na nią sposobu.
- Ania wygrała nam ten mecz. Pociągnęła grę. Pozostaje mi napić się za jej zdrowie (mówił otwierając butelkę napoju - przyp. red.). Mam tylko nadzieję, ze nie będzie teraz zadzierać nosa - uśmiechnął się Trefiłow. - Tak nie będzie. Mam inny charakter - natychmiast odpowiedziała Koczetowa.
Polski trener żartami nie sypał, bo na 99 procent był to jego ostatni mecz na tym stanowisku, rozegrany na polskiej ziemi. Wraz z zespołem pojedzie jeszcze do Rosji na rewanż (4 kwietnia w Czechowie), ale już zapowiedział, że w przypadku dwóch porażek poda się do dymisji. Pierwszą już ma na koncie, druga wydaje się jeszcze bardziej prawdopodobna.
Mimo niekorzystnego wyniku mecz z Rosją można uznać za sukces organizacyjny. Kibice stanęli na wysokości zadania. Założyli specjalne koszulki, utworzyli żywą, biało-czerwoną flagę i głośno dopingowali nasz zespół. Mistrzyń świata pokonać się nie udało, ale po zakończeniu meczu piłkarki pożegnały brawa. Cóż, dały z siebie wszystko, ale na tak doskonały zespół było to jednak za mało...
POLSKA - ROSJA 26:35 (15:15)
Sędziowali: Vagif Alijew i Alekper Aghakiszijew (obaj Azerbejdżan). Widzów 1200.
POLSKA: Jurkowska, Maliczkiewicz oraz Gleń, Perek, Stachowska 2 bramki (2 z karnych), Polenz 7, Szyszkiewicz 2, Byzdra 1, Waga 2, Kucińska 3, Semeniuk 2, Lisewska 1, Kulwińska, Pielesz 6. Trener Krzysztof PRZYBYLSKI.
ROSJA: Suslina, Kalinina oraz Koczetowa 15 (8 z karnych), Postnowa 2, Dmitrijewa 2, Liewina 3, Jarcewa 4, Makiejewa, Wietkowa 2, W. Żilinskaite 1, Koroliewa 1, Chmyrowa 3, J. Żilinskaite, Czernojwanienko 2. Trener Jewgienij TREFIŁOW.
Kary: Polska - 6 minut, Rosja - 4 minuty.
CZARNOGÓRA - SŁOWACJA 39:24 (18:12)
Tabela grupy 6
1. Czarnogóra 3 5 98:73
2. Rosja 3 5 96:80
3. Słowacja 3 2 82:100
4. Polska 3 0 75:98
Michał Fabian
Reklama:


Dyskusja: