Lech chce Sobiecha. „Niebiescy” osłabieni?
Chorzowianin 2010-05-22
|
Komentarzy: 0
Do nowego sezonu, w którym Ruchowi przyjdzie walczyć nie tylko w lidze, ale także na arenie międzynarodowej, zespół powinien przystąpić wzmocniony. Tymczasem ostatnio najwięcej mówiło się o potencjalnych ubytkach kadrowych. Co przyniosą najbliższe tygodnie?
Baran i Niedzielan - nie przedłużają kontraktów, Sobiech i Sadlok - także odchodzą, skuszeni świetnymi ofertami z innych klubów. To „czarny scenariusz” dla Ruchu, którego jednak wykluczyć nie można. Po udanym sezonie na piłkarzy z Cichej jest wielu chętnych, dlatego co rusz padają pytania o to, czy (i jak bardzo) zespół może zostać osłabiony.
Pół drużyny nie odejdzie
- Nie biorę pod uwagę aż takiej straty. Przecież to pół drużyny! Jest niemożliwością budowanie nowego zespołu w trzy tygodnie, który potem ma godnie zaprezentować nasz kraj w Europie - trener Waldemar Fornalik dał jasno do zrozumienia, że na tak znaczne ubytki się nie zgodzi.
Jak więc przedstawia się sytuacja z wyżej wymienionymi zawodnikami? Największe zainteresowanie innych klubów wzbudza Artur Sobiech. - Wpłynęła oferta z Lecha Poznań - potwierdził dyrektor klubu Mirosław Mosór. Czy zadowala ona Ruch? - Rozmawiamy - uciął Mosór.
Andrzej Niedzielan wznowi 9 czerwca treningi z „niebieskimi” (ma kontrakt ważny do końca przyszłego miesiąca), ale nie wiadomo, czy podpisze nową umowę. To samo tyczy się Grzegorza Barana. - Zobaczymy, jak to się ułoży. Teraz zależy od Grzesia, czy pozostanie w Ruchu - mówił o negocjacjach z kapitanem dyrektor klubu.
Na pewno za to nie zobaczymy w barwach „niebieskich” Macieja Scherfchena, który z końcem miesiąca rozstaje się z chorzowskim klubem.
Lewy obrońca to priorytet
Tyle o osłabieniach, co ze wzmocnieniami? Działacze zapewniają, że nowe twarze będą. - Zastrzyk świeżej, pełnowartościowej krwi jest potrzebny. Myślimy nad tym, żeby na mecz rewanżowy I rundy eliminacji Ligi Europejskiej już był ktoś potwierdzony - podkreślił Mirosław Mosór.
Waldemar Fornalik życzy sobie przede wszystkim kogoś na lewą stronę obrony. - Wiosną sztukowaliśmy tę pozycję. O ile w obronie jakoś to wyglądało, to żeby coś grać do przodu, konstruować, potrzebny jest człowiek obdarzony lewą nogą - apelował szkoleniowiec.
Media spekulują, że Ruch zainteresowany jest Marcinem Komorowskim (ostatnio Legia, wcześniej m.in. Polonia Bytom i Zagłębie Sosnowiec) oraz Tomaszem Lisowskim (Widzew Łódź), ale na Cichej tego nie potwierdzają.
Jest licencja!
Pozytywną wiadomością jest otrzymanie przez Ruch licencji na występy w przyszłym sezonie w Ekstraklasie. Niektóre media wręcz skazywały „niebieskich” na karną degradację (jak przed rokiem ŁKS Łódź). Na szczęście te doniesienia się nie sprawdziły.
Nasz klub otrzymał za to nadzór finansowy i infrastrukturalny. - Co do nadzoru finansowego, co roku mamy takie obwarowanie, więc nie jest to dla nas sytuacja szczególna - powiedział dyrektor klubu Mirosław Mosór.
Nadzór infrastrukturalny - zdaniem Mosóra - może mieć związek z wymianą fragmentu ogrodzenia na stadionie. Prace mają zostać wykonane w przerwie letniej.
Trener Fornalik nie miał obaw związanych z licencją dla klubu. - Nie miałem podstaw, by nie wierzyć ludziom, z którymi pracuję - podkreślił.
Pół drużyny nie odejdzie
- Nie biorę pod uwagę aż takiej straty. Przecież to pół drużyny! Jest niemożliwością budowanie nowego zespołu w trzy tygodnie, który potem ma godnie zaprezentować nasz kraj w Europie - trener Waldemar Fornalik dał jasno do zrozumienia, że na tak znaczne ubytki się nie zgodzi.
Jak więc przedstawia się sytuacja z wyżej wymienionymi zawodnikami? Największe zainteresowanie innych klubów wzbudza Artur Sobiech. - Wpłynęła oferta z Lecha Poznań - potwierdził dyrektor klubu Mirosław Mosór. Czy zadowala ona Ruch? - Rozmawiamy - uciął Mosór.
Andrzej Niedzielan wznowi 9 czerwca treningi z „niebieskimi” (ma kontrakt ważny do końca przyszłego miesiąca), ale nie wiadomo, czy podpisze nową umowę. To samo tyczy się Grzegorza Barana. - Zobaczymy, jak to się ułoży. Teraz zależy od Grzesia, czy pozostanie w Ruchu - mówił o negocjacjach z kapitanem dyrektor klubu.
Na pewno za to nie zobaczymy w barwach „niebieskich” Macieja Scherfchena, który z końcem miesiąca rozstaje się z chorzowskim klubem.
Lewy obrońca to priorytet
Tyle o osłabieniach, co ze wzmocnieniami? Działacze zapewniają, że nowe twarze będą. - Zastrzyk świeżej, pełnowartościowej krwi jest potrzebny. Myślimy nad tym, żeby na mecz rewanżowy I rundy eliminacji Ligi Europejskiej już był ktoś potwierdzony - podkreślił Mirosław Mosór.
Waldemar Fornalik życzy sobie przede wszystkim kogoś na lewą stronę obrony. - Wiosną sztukowaliśmy tę pozycję. O ile w obronie jakoś to wyglądało, to żeby coś grać do przodu, konstruować, potrzebny jest człowiek obdarzony lewą nogą - apelował szkoleniowiec.
Media spekulują, że Ruch zainteresowany jest Marcinem Komorowskim (ostatnio Legia, wcześniej m.in. Polonia Bytom i Zagłębie Sosnowiec) oraz Tomaszem Lisowskim (Widzew Łódź), ale na Cichej tego nie potwierdzają.
Jest licencja!
Pozytywną wiadomością jest otrzymanie przez Ruch licencji na występy w przyszłym sezonie w Ekstraklasie. Niektóre media wręcz skazywały „niebieskich” na karną degradację (jak przed rokiem ŁKS Łódź). Na szczęście te doniesienia się nie sprawdziły.
Nasz klub otrzymał za to nadzór finansowy i infrastrukturalny. - Co do nadzoru finansowego, co roku mamy takie obwarowanie, więc nie jest to dla nas sytuacja szczególna - powiedział dyrektor klubu Mirosław Mosór.
Nadzór infrastrukturalny - zdaniem Mosóra - może mieć związek z wymianą fragmentu ogrodzenia na stadionie. Prace mają zostać wykonane w przerwie letniej.
Trener Fornalik nie miał obaw związanych z licencją dla klubu. - Nie miałem podstaw, by nie wierzyć ludziom, z którymi pracuję - podkreślił.
(fab)
Reklama:


Dyskusja: