Obrona na oczach premiera
Chorzowianin 2010-08-11
|
Komentarzy: 0
Europejska przygoda „niebieskich” zakończona, nowy sezon ligowy rozpoczęty. Na inaugurację Ruch nie zachwycił, ale wywiózł z Gdańska punkt. W najbliższą niedzielę podejmie wicemistrza Polski - krakowską Wisłę!
Trzecia runda eliminacji Ligi Europejskiej była ostatnią z udziałem drużyny z Chorzowa. Już po pierwszym meczu z Austrią Wiedeń - przegranym na Cichej 1:3 - sytuacja Ruchu była nie do pozazdroszczenia. Piłkarze obiecywali walkę o korzystny rezultat w rewanżu, ale ich nadzieje zostały rozwiane bardzo szybko. Już po 164 sekundach. Zabrzmiał wtedy gwizdek sędziego z Holandii Pola van Boekela, który wyrzucił z boiska Rafała Grodzickiego i podyktował karnego dla Austrii. Pytanie, czy nasz obrońca w ogóle faulował. Na powtórkach doskonale widać, że to Tomas Jun ściągał Grodzickiego. Czech przewrócił się jednak tak sprytnie, że sędzia ukarał Ruch i chorzowskiego zawodnika.
Z karnego trafił Florian Klein, a kolejne dwa gole strzelił Julian Baumgartlinger (0:3 było już w 21 minucie). Zapachniało pogromem, na szczęście „niebiescy” wzięli się w garść i więcej bramek już nie stracili. - Mecz mógłby ułożyć się inaczej, gdyby decyzja sędziego była inna. Jestem przekonany, że gdybyśmy grali w jedenastu, walczylibyśmy jak równy z równym - mówił rozczarowany Waldemar Fornalik, trener chorzowian.
Kibice zrobili furorę
O ile piłkarze Ruchu byli w dwumeczu zdecydowanie słabsi od Austrii, o tyle kibice „niebieskich” zrobili furorę. Ich doping w Wiedniu - na mecz pojechała ok. tysięczna grupa - zaskoczył kompletnie gospodarzy. W pewnym momencie austriacka telewizja - ORF - wolała pokazywać trybuny, a nie to, co działo się na boisku! - Jestem zachwycony polskimi kibicami. Ich drużyna przegrywa 0:3, a oni tańczą, śpiewają, świętują, robią wspaniałą atmosferę - mówił w trakcie relacji komentator ORF. - Dziękuję naszym kibicom, którzy pomimo niekorzystnego rezultatu wspierali nas niesamowicie - dodał po spotkaniu Fornalik.
Pucharowa przygoda zakończyła się więc 5 sierpnia, ale już trzy dni później „niebieskich” czekało nowe wyzwanie - start sezonu Ekstraklasy. Drużyna prosto z Wiednia udała się na trudny mecz z Lechią. W Gdańsku były wielkie oczekiwania. Wszyscy liczyli, że Lechia rozbije zmęczony i podłamany porażką w Austrii Ruch. Na trybunach zasiadł m.in. premier Donald Tusk, znany z sympatii do ekipy z Gdańska.
Mniej niż 72 godziny
Nie zobaczył on jednak żadnej bramki. Trzeba przyznać, że gospodarze byli zespołem lepszym, stworzyli sporo groźnych sytuacji, ale Krzysztof Pilarz zachował czyste konto. Ruch nie zachwycił. Praktycznie nie miał okazji do strzelenia gola, skupił się na obronie bezbramkowego remisu. I choć nie był to dobry mecz w wykonaniu „niebieskich”, to cel został osiągnięty. - Wszyscy widzieli, że nie byliśmy w najlepszej dyspozycji. Nie chcę się tłumaczyć, że graliśmy w czwartek w Lidze Europy, bo wszyscy się z tych tłumaczeń śmieją. Ale jeśli zawodnik nie ma 72 godzin na odpoczynek między meczami, to ma to znaczenie - mówił Fornalik.
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom w Gdańsku zagrali i Straka, i Jakubowski (mieli pauzować za żółte kartki z minionego sezonu, ale okazało się, że „przechodzą” tylko czerwone kartoniki). Jednak dla tego ostatniego spotkanie z Lechią zakończyło się już w I połowie - kontuzją, i to poważną. Jakubowski skręcił kolano i czeka go dłuższa przerwa.
Teraz Wisła!
Punkt przywieziony z wyjazdu można potraktować jako dobry fundament pod dalsze zdobycze. O kolejną Ruch powalczy w niedzielę (15.08.), na własnym stadionie. O godz. 19.15 rozpocznie się mecz z wicemistrzem Polski krakowską Wisłą.
Pod Wawelem doszło ostatnio do tąpnięcia. „Biała Gwiazda” - podobnie jak Ruch - odpadła z Ligi Europejskiej, a jej dwie porażki z azerskim Karabachem Agdam uznano za kompromitację polskiej piłki. Do dymisji podał się trener Henryk Kasperczak. W pierwszym meczu ligowym Wisła - pod wodzą tymczasowego szkoleniowca Tomasza Kulawika (byłego piłkarza Ruchu) - uporała się z Arką Gdynia (1:0), ale... - Wygraliśmy szczęśliwie - przyznał Kulawik.
Krakowski klub rozgląda się za nowym trenerem - prawdopodobnie z zagranicy. W prasowych spekulacjach padły m.in. nazwiska Argentyńczyka Diego Simeone i Włocha Nevio Scali. Może się jednak okazać, że w Chorzowie Wisłę poprowadzi jeszcze Kulawik. Zapowiada nam się bardzo emocjonujący niedzielny wieczór na Cichej!
Z karnego trafił Florian Klein, a kolejne dwa gole strzelił Julian Baumgartlinger (0:3 było już w 21 minucie). Zapachniało pogromem, na szczęście „niebiescy” wzięli się w garść i więcej bramek już nie stracili. - Mecz mógłby ułożyć się inaczej, gdyby decyzja sędziego była inna. Jestem przekonany, że gdybyśmy grali w jedenastu, walczylibyśmy jak równy z równym - mówił rozczarowany Waldemar Fornalik, trener chorzowian.
Kibice zrobili furorę
O ile piłkarze Ruchu byli w dwumeczu zdecydowanie słabsi od Austrii, o tyle kibice „niebieskich” zrobili furorę. Ich doping w Wiedniu - na mecz pojechała ok. tysięczna grupa - zaskoczył kompletnie gospodarzy. W pewnym momencie austriacka telewizja - ORF - wolała pokazywać trybuny, a nie to, co działo się na boisku! - Jestem zachwycony polskimi kibicami. Ich drużyna przegrywa 0:3, a oni tańczą, śpiewają, świętują, robią wspaniałą atmosferę - mówił w trakcie relacji komentator ORF. - Dziękuję naszym kibicom, którzy pomimo niekorzystnego rezultatu wspierali nas niesamowicie - dodał po spotkaniu Fornalik.
Pucharowa przygoda zakończyła się więc 5 sierpnia, ale już trzy dni później „niebieskich” czekało nowe wyzwanie - start sezonu Ekstraklasy. Drużyna prosto z Wiednia udała się na trudny mecz z Lechią. W Gdańsku były wielkie oczekiwania. Wszyscy liczyli, że Lechia rozbije zmęczony i podłamany porażką w Austrii Ruch. Na trybunach zasiadł m.in. premier Donald Tusk, znany z sympatii do ekipy z Gdańska.
Mniej niż 72 godziny
Nie zobaczył on jednak żadnej bramki. Trzeba przyznać, że gospodarze byli zespołem lepszym, stworzyli sporo groźnych sytuacji, ale Krzysztof Pilarz zachował czyste konto. Ruch nie zachwycił. Praktycznie nie miał okazji do strzelenia gola, skupił się na obronie bezbramkowego remisu. I choć nie był to dobry mecz w wykonaniu „niebieskich”, to cel został osiągnięty. - Wszyscy widzieli, że nie byliśmy w najlepszej dyspozycji. Nie chcę się tłumaczyć, że graliśmy w czwartek w Lidze Europy, bo wszyscy się z tych tłumaczeń śmieją. Ale jeśli zawodnik nie ma 72 godzin na odpoczynek między meczami, to ma to znaczenie - mówił Fornalik.
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom w Gdańsku zagrali i Straka, i Jakubowski (mieli pauzować za żółte kartki z minionego sezonu, ale okazało się, że „przechodzą” tylko czerwone kartoniki). Jednak dla tego ostatniego spotkanie z Lechią zakończyło się już w I połowie - kontuzją, i to poważną. Jakubowski skręcił kolano i czeka go dłuższa przerwa.
Teraz Wisła!
Punkt przywieziony z wyjazdu można potraktować jako dobry fundament pod dalsze zdobycze. O kolejną Ruch powalczy w niedzielę (15.08.), na własnym stadionie. O godz. 19.15 rozpocznie się mecz z wicemistrzem Polski krakowską Wisłą.
Pod Wawelem doszło ostatnio do tąpnięcia. „Biała Gwiazda” - podobnie jak Ruch - odpadła z Ligi Europejskiej, a jej dwie porażki z azerskim Karabachem Agdam uznano za kompromitację polskiej piłki. Do dymisji podał się trener Henryk Kasperczak. W pierwszym meczu ligowym Wisła - pod wodzą tymczasowego szkoleniowca Tomasza Kulawika (byłego piłkarza Ruchu) - uporała się z Arką Gdynia (1:0), ale... - Wygraliśmy szczęśliwie - przyznał Kulawik.
Krakowski klub rozgląda się za nowym trenerem - prawdopodobnie z zagranicy. W prasowych spekulacjach padły m.in. nazwiska Argentyńczyka Diego Simeone i Włocha Nevio Scali. Może się jednak okazać, że w Chorzowie Wisłę poprowadzi jeszcze Kulawik. Zapowiada nam się bardzo emocjonujący niedzielny wieczór na Cichej!
(fab)
Reklama:


Dyskusja: