Pożegnanie z Sobiechem. I z Europą?
Chorzowianin 2010-08-04
|
Komentarzy: 0
Mimo znakomitego początku piłkarze Ruchu nie sprostali Austrii Wiedeń. Porażka 1:3 oznacza, że prawdopodobnie na III rundzie zakończą zmagania w eliminacjach Ligi Europejskiej. Do tego z zespołu odszedł najlepszy napastnik.
Nerwowe boje z Szachtiorem Karaganda i Valletta FC kończyły się dla „niebieskich” sukcesem. Wiadomo jednak było, że trzeci przeciwnik w LE będzie ze znacznie wyższej półki. Ruch trafił na Austrię Wiedeń i... przekonał się, że nawet od europejskiego średniaka (bo Austrię do potentatów trudno zaliczyć) dzieli go sporo. Zderzenie okazało się bolesne - w pierwszym meczu III rundy eliminacji LE przegrał u siebie 1:3.
Zdziwieni Austriacy
Trener Austrii Karl Daxbacher był już w Polsce przed dwoma laty. Wówczas jego ekipa po dramatycznym dwumeczu przegrała z Lechem Poznań i nie awansowała do fazy grupowej (jeszcze Pucharu UEFA). - Nabrałem dużego respektu przed polskimi zespołami - przyznał.
Spodziewał się trudnej przeprawy z Ruchem, tymczasem się zdziwił. - Nie sądziłem, że wygramy tu tak łatwo. Strzeliliśmy trzy gole na wyjeździe, mamy dwie bramki przewagi, więc sądzę, że sprawa awansu jest przed rewanżem już rozstrzygnięta - powiedział Daxbacher bez cienia wywyższania się.
Kto wie, jak potoczyłby się mecz, gdyby „niebiescy” zdołali utrzymać szybko zdobyte prowadzenie. Już w 4 minucie Michał Pulkowski uderzył tak, że Heinzowi Lindnerowi pozostało jedynie odprowadzić piłkę wzrokiem. Euforia na Cichej trwała jednak króciutko.
Wiedzieli o Linzu, ale...
Nasi piłkarze wiedzieli, że najgroźniejszy w szeregach rywali jest Roland Linz. Sami to podkreślali w przedmeczowych wypowiedziach. Jak więc przyjąć to, że napastnik Austrii wpisał się na listę strzelców już w pierwszej akcji? Mimo iż w pobliżu niego było kilku zawodników Ruchu... - To był przełomowy moment - przyznał ze smutkiem Waldemar Fornalik, trener Ruchu.
Remis 1:1 w roli gospodarza to bowiem nie to samo co 0:0. Goście jedna na tym nie poprzestali. Przed przerwą celnie główkował Słowak Peter Hlinka, zaś w II połowie sytuację sam na sam z Pilarzem ze stoickim spokojem wykorzystał Czech Tomas Jun. - Było widać gołym okiem, że Austria jest silniejsza niż my. Jednak przy większej koncentracji - mam na myśli bardzo proste błędy przy utracie bramek - można się było pokusić o dobry wynik - podsumował Fornalik.
Piłkarze Ruchu podkreślali, że jeszcze nie wszystko stracone. - Nie pojedziemy do Wiednia, żeby się położyć i prosić o najmniejszy wymiar kary. Jest 1:3, ale... do przerwy - zapewniał Wojciech Grzyb. Trudno było oczekiwać, że „niebiescy” powiedzą: „nie mamy już szans”. Martwi co innego...
To już „kapitulacja”?
Czasem słowa są zbędne, bo wiele można wywnioskować po działaniach. Tak było w miniony piątek. Ledwie kilkanaście godzin po spotkaniu Ruch sprzedał Artura Sobiecha do Polonii Warszawa! Kibice odebrali tę decyzję jako pucharową „kapitulację”.
„Suma transferu opiewa na netto 1 mln euro” - poinformował w stosownym oświadczeniu Ruch. Z pewnością to dobry interes, bo takie pieniądze w naszej lidze są rzadkością. Z drugiej strony 30 procent z tej kwoty „niebiescy” muszą oddać Grunwaldowi Ruda Śląska, poprzedniemu klubowi „Abdula”. Taki bowiem był zapis w umowie, gdy Sobiech przenosił się z Halemby na Cichą.
Najistotniejsze jednak, że Ruch traci kolejnego kluczowego zawodnika. W ostatnich tygodniach odeszli Baran, Niedzielan, teraz Sobiech, a wkrótce odejść może Sadlok, którym warszawska Polonia też się mocno interesuje.
Trener Waldemar Fornalik znów więc będzie musiał łatać dziury. Europy już raczej podbić się nie uda (rewanż z Austrią - 5 sierpnia, godz. 20.30), pozostaje walka w nowym sezonie ligowym. W niedzielę (8 sierpnia, godz. 14.45) chorzowianie zmierzą się w Gdańsku z Lechią. Nie tylko bez Sobiecha, ale także bez pauzujących za kartki Straki i Jakubowskiego oraz kontuzjowanego Janoszki.
Zdziwieni Austriacy
Trener Austrii Karl Daxbacher był już w Polsce przed dwoma laty. Wówczas jego ekipa po dramatycznym dwumeczu przegrała z Lechem Poznań i nie awansowała do fazy grupowej (jeszcze Pucharu UEFA). - Nabrałem dużego respektu przed polskimi zespołami - przyznał.
Spodziewał się trudnej przeprawy z Ruchem, tymczasem się zdziwił. - Nie sądziłem, że wygramy tu tak łatwo. Strzeliliśmy trzy gole na wyjeździe, mamy dwie bramki przewagi, więc sądzę, że sprawa awansu jest przed rewanżem już rozstrzygnięta - powiedział Daxbacher bez cienia wywyższania się.
Kto wie, jak potoczyłby się mecz, gdyby „niebiescy” zdołali utrzymać szybko zdobyte prowadzenie. Już w 4 minucie Michał Pulkowski uderzył tak, że Heinzowi Lindnerowi pozostało jedynie odprowadzić piłkę wzrokiem. Euforia na Cichej trwała jednak króciutko.
Wiedzieli o Linzu, ale...
Nasi piłkarze wiedzieli, że najgroźniejszy w szeregach rywali jest Roland Linz. Sami to podkreślali w przedmeczowych wypowiedziach. Jak więc przyjąć to, że napastnik Austrii wpisał się na listę strzelców już w pierwszej akcji? Mimo iż w pobliżu niego było kilku zawodników Ruchu... - To był przełomowy moment - przyznał ze smutkiem Waldemar Fornalik, trener Ruchu.
Remis 1:1 w roli gospodarza to bowiem nie to samo co 0:0. Goście jedna na tym nie poprzestali. Przed przerwą celnie główkował Słowak Peter Hlinka, zaś w II połowie sytuację sam na sam z Pilarzem ze stoickim spokojem wykorzystał Czech Tomas Jun. - Było widać gołym okiem, że Austria jest silniejsza niż my. Jednak przy większej koncentracji - mam na myśli bardzo proste błędy przy utracie bramek - można się było pokusić o dobry wynik - podsumował Fornalik.
Piłkarze Ruchu podkreślali, że jeszcze nie wszystko stracone. - Nie pojedziemy do Wiednia, żeby się położyć i prosić o najmniejszy wymiar kary. Jest 1:3, ale... do przerwy - zapewniał Wojciech Grzyb. Trudno było oczekiwać, że „niebiescy” powiedzą: „nie mamy już szans”. Martwi co innego...
To już „kapitulacja”?
Czasem słowa są zbędne, bo wiele można wywnioskować po działaniach. Tak było w miniony piątek. Ledwie kilkanaście godzin po spotkaniu Ruch sprzedał Artura Sobiecha do Polonii Warszawa! Kibice odebrali tę decyzję jako pucharową „kapitulację”.
„Suma transferu opiewa na netto 1 mln euro” - poinformował w stosownym oświadczeniu Ruch. Z pewnością to dobry interes, bo takie pieniądze w naszej lidze są rzadkością. Z drugiej strony 30 procent z tej kwoty „niebiescy” muszą oddać Grunwaldowi Ruda Śląska, poprzedniemu klubowi „Abdula”. Taki bowiem był zapis w umowie, gdy Sobiech przenosił się z Halemby na Cichą.
Najistotniejsze jednak, że Ruch traci kolejnego kluczowego zawodnika. W ostatnich tygodniach odeszli Baran, Niedzielan, teraz Sobiech, a wkrótce odejść może Sadlok, którym warszawska Polonia też się mocno interesuje.
Trener Waldemar Fornalik znów więc będzie musiał łatać dziury. Europy już raczej podbić się nie uda (rewanż z Austrią - 5 sierpnia, godz. 20.30), pozostaje walka w nowym sezonie ligowym. W niedzielę (8 sierpnia, godz. 14.45) chorzowianie zmierzą się w Gdańsku z Lechią. Nie tylko bez Sobiecha, ale także bez pauzujących za kartki Straki i Jakubowskiego oraz kontuzjowanego Janoszki.
(fab)
Reklama:


Dyskusja: