Rodzina pod parasolem Maryi

Chorzowianin 2009-06-03
Lało niemiłosiernie, ale chorzowskich pielgrzymów pogoda nie przestraszyła. Jak co roku licznie wzięli udział w corocznej pielgrzymce mężczyzn i młodzieńców do Piekar Śląskich.
Rodzina pod parasolem Maryi
Jan Rzepka z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa nie mógł sobie darować. Mimo niesprzyjającej aury przyszedł pieszo do Piekar. Chodzi do Matki Bożej nieprzerwanie już od 65 lat (ma 79).
- Bez Boga ani do proga. Aby tyle razy chodzić do Piekar, trzeba mieć silną wolę – rzuca pan Jan. I niezłą kondycję. W latach pięćdziesiątych pielgrzym startował w biegach długodystansowych. Jeszcze niedawno nawet chwalił się szpagatem. Teraz już woli nie ryzykować. Prosi o zdrowie i o jak najdłuższe życie. Dla całej rodziny.

Z tej samej parafii na wzgórze piekarskie przywędrował Andrzej Zajdel. Zabrał ze sobą synów Olka i Kubę oraz teścia, Ryszarda Pawlika. – Najważniejsze jest zdrowie rodziny. O to przychodzę prosić co roku – przyznaje pan Andrzej. – To wielkie duchowe przeżycie. Nie wyobrażam sobie roku, bez pielgrzymki piekarskiej – dodaje R. Pawlik.

W Piekarach Śląskich jak zwykle nie zabrakło akcentów związanych z Chorzowem. Kolejny raz na wzgórzu kalwaryjskim części stałe zaśpiewała Schola Cantorum Minorum Chosoviensis (z niezwykle majestatycznie zaśpiewaną „Bogurodzicą”), a psalm wykonał Andrzej Lampert, chorzowianin znany z zespołu PIN. W Piekarach nie mogło zabraknąć Wiernych z parafii św. Floriana, pielgrzymujących z relikwiami swojego patrona oraz rowerzystów z koła „Przygoda” chorzowskiego PTTK. Wśród samorządowców w Piekarach pojawili się Marek Kopel, prezydent Chorzowa i Joachim Otte, zastępca prezydenta.

- W obliczu niektórych propozycji bioetycznych, wobec prób podważenia istoty małżeństwa i rodziny, które z prawa i nadania samego Stwórcy są oparte na związku mężczyzny i kobiety, trzeba z nową mocą głosić prawdę o rodzinie i małżeństwie – podkreślił witając pielgrzymów abp Damian Zimoń. Dodał, że rodzina to jedyna wspólnota pomyślana przez Boga Stwórcę. – Nie wolno nią manipulować. Rodzina jest Boża i nasza – stwierdził hierarcha, co w przeddzień dwudziestej rocznicy wolnej Polski zabrzmiało w Piekarach Śląskich wyjątkowo znajomo.

Również sporo o współczesnej rodzinie mówił w homilii bp Tadeusz Rakoczy. – W minionych czasach polskie domy były uboższe pod względem materialnym, ale o wiele bogatsze w dobroć i miłość rodziców, którzy nie chowali się za gazetą czy telewizorem, tłumacząc swoją ucieczkę od powinności rodzinnych, zmęczeniem po pracy – głosił biskup.

Wraz metropolitą katowickim abp. Damianem Zimoniem uroczystą Mszę św. koncelebrowali m.in. kardynałowie Stanisław Dziwisz i Franciszek Macharski oraz abp Telesphore Mpundu z Zambii. W uroczystościach uczestniczył m.in. znany włoski polityk i filozof, prof. Rocco 

Tradycyjnie pielgrzymi do Chorzowa wrócili pieszo zaraz po piekarskich nieszporach. Wtedy już nad Śląskiem świeciło słońce. Kiedy pątnicy byli pewni, że pogoda do końca dnia będzie dla nich łaskawa, w Chorzowie, już niemal na ostatniej prostej, zdążyło ich złapać oberwanie chmury. W ciągu dziesięciu minut spadło niemal tyle samo deszczu niż podczas całej drogi chorzowian do Piekar. – Ktoś na sam koniec chciał chyba nam przypomnieć, że nie zawsze musi być łatwo – rzucił do witającej go kobiety przemoknięty do suchej nitki wierny z parafii św. Jadwigi.
 
Paweł Mikołajczyk

Reklama:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.