Śladami Pudziana i Khalidowa
Chorzowianin 2010-05-12
|
Komentarzy: 0
Kilkanaście tysięcy ludzi obejrzało sobotnie walki MMA w hali katowickiego Spodka. Gwiazdami wieczoru byli Mamed Khalidov i Mariusz Pudzianowski. Między innymi decyzja o uprawianiu łączonych sztuk walki przez znanego strongmana sprawiła, że sport jest coraz bardziej popularny w naszym kraju. Już w niedzielę w chorzowskim MORiS-ie w turnieju MMA wystąpi ponad setka zawodników z całego kraju.
Turniej zorganizuje Towarzystwo Sportowe AKS w ramach obchodów stulecia istnienia. - To bardzo ciekawy sport. Coraz bardziej popularny. Być może niebawem stanie się dyscypliną olimpijską – mówi Jerzy Chlechowicz, trener klubu.
W Chorzowie na treningi MMA (z angielskiego mixed martial arts, czyli mieszanych sztuk walki) przychodzi regularnie ponad setka chętnych w wieku powyżej piętnastu lat. Trenują w różnych kategoriach wagowych, od 55 do powyżej 90 kilogramów, w dwóch formułach: full contact i grappling. W pierwszej nie ma ograniczeń. W drugiej można stosować tylko chwytanie, bez ciosów (podobnie jak w zapasach).
Janusz Żurawski, trener koordynator, członek zarządu TS AKS twierdzi, że kluby sportowe dziś nie mają wyjścia. Muszą zainteresować się nowymi sztukami walki. - Popularność tych sportów rośnie z dnia na dzień. Większość klubów zapaśniczych w kraju zaczęła zakładać sekcje łączonych sztuk walki. Podobnie musieliśmy zrobić w Chorzowie. To będzie przyszłość – tłumaczy.
W MMA stosuje się rzuty, ciosy pięściami, dźwignie, duszenia, kopnięcia i walki w parterze. O wyniku pojedynku decyduje nokaut, poddanie się albo decyzja sędziów (tak jak to miało miejsce w sobotnią noc w przypadku walki Mariusza Pudzianowskiego).
Jak zapewniają chorzowscy trenerzy mieszane sztuki walki nie są tak brutalne, jakby się wydawało. Sędzia może w każdej chwili przerwać walkę. Mimo że ogólną zasadą jest, że wszystkie chwyty dozwolone, nie można stosować ciosów, które mogłyby narazić przeciwnika na utratę zdrowia lub życia.
Na trenowanie łączonych sztuk walki w Chorzowie decydują się osoby, które do tej pory zajmowały się między innymi boksem i zapasami. Maciej Browarski połknął bakcyla kilka lat temu. Wcześniej trenował boks. - Inaczej niż boks, MMA to realna walka. Po przeciwniku można się wszystkiego spodziewać. I każdy może wygrać z każdym. W tym sporcie trzeba być strasznie inteligentnym. Najlepsi przewidują, co zrobi przeciwnik na trzy ruchy do przodu – zauważa. Na mieszane sztuki walki przerzucił się też Remigiusz Gros. Na swoim koncie ma już kilka sukcesów. - To ciekawsze niż boks – stwierdza.
Ariel Swoboda odbył dwie walki MMA. Wcześniej trenował zapasy. - Dlaczego przeniosłem się do MMA? Głównie ze względu na modę – tłumaczy. Rafał Kowalski trenuje zapasy od pięciu lat i też przerzucił się na MMA. Ma już na swoim koncie sukcesy na międzynarodowych zawodach. Zawodnicy ostro trenują przed najbliższymi zawodami. Te już w niedzielę odbędą się w Chorzowie.
Turniej MMA w formule full contact i grappling z okazji stulecia klubu TS AKS Chorzów odbędzie się w najbliższą niedzielę 16 maja br. w hali Miejskiego Ośrodka Rekreacji i Sportu w Chorzowie. Turniej będzie rozegrany w trzech boksach. Walki eliminacyjne rozpoczną się o 11.15. Finały zaplanowano na 15.00.
W Chorzowie na treningi MMA (z angielskiego mixed martial arts, czyli mieszanych sztuk walki) przychodzi regularnie ponad setka chętnych w wieku powyżej piętnastu lat. Trenują w różnych kategoriach wagowych, od 55 do powyżej 90 kilogramów, w dwóch formułach: full contact i grappling. W pierwszej nie ma ograniczeń. W drugiej można stosować tylko chwytanie, bez ciosów (podobnie jak w zapasach).
Janusz Żurawski, trener koordynator, członek zarządu TS AKS twierdzi, że kluby sportowe dziś nie mają wyjścia. Muszą zainteresować się nowymi sztukami walki. - Popularność tych sportów rośnie z dnia na dzień. Większość klubów zapaśniczych w kraju zaczęła zakładać sekcje łączonych sztuk walki. Podobnie musieliśmy zrobić w Chorzowie. To będzie przyszłość – tłumaczy.
W MMA stosuje się rzuty, ciosy pięściami, dźwignie, duszenia, kopnięcia i walki w parterze. O wyniku pojedynku decyduje nokaut, poddanie się albo decyzja sędziów (tak jak to miało miejsce w sobotnią noc w przypadku walki Mariusza Pudzianowskiego).
Jak zapewniają chorzowscy trenerzy mieszane sztuki walki nie są tak brutalne, jakby się wydawało. Sędzia może w każdej chwili przerwać walkę. Mimo że ogólną zasadą jest, że wszystkie chwyty dozwolone, nie można stosować ciosów, które mogłyby narazić przeciwnika na utratę zdrowia lub życia.
Na trenowanie łączonych sztuk walki w Chorzowie decydują się osoby, które do tej pory zajmowały się między innymi boksem i zapasami. Maciej Browarski połknął bakcyla kilka lat temu. Wcześniej trenował boks. - Inaczej niż boks, MMA to realna walka. Po przeciwniku można się wszystkiego spodziewać. I każdy może wygrać z każdym. W tym sporcie trzeba być strasznie inteligentnym. Najlepsi przewidują, co zrobi przeciwnik na trzy ruchy do przodu – zauważa. Na mieszane sztuki walki przerzucił się też Remigiusz Gros. Na swoim koncie ma już kilka sukcesów. - To ciekawsze niż boks – stwierdza.
Ariel Swoboda odbył dwie walki MMA. Wcześniej trenował zapasy. - Dlaczego przeniosłem się do MMA? Głównie ze względu na modę – tłumaczy. Rafał Kowalski trenuje zapasy od pięciu lat i też przerzucił się na MMA. Ma już na swoim koncie sukcesy na międzynarodowych zawodach. Zawodnicy ostro trenują przed najbliższymi zawodami. Te już w niedzielę odbędą się w Chorzowie.
Turniej MMA w formule full contact i grappling z okazji stulecia klubu TS AKS Chorzów odbędzie się w najbliższą niedzielę 16 maja br. w hali Miejskiego Ośrodka Rekreacji i Sportu w Chorzowie. Turniej będzie rozegrany w trzech boksach. Walki eliminacyjne rozpoczną się o 11.15. Finały zaplanowano na 15.00.
(pam)
Reklama:


Dyskusja: