Zrobiła to! Monika Hojnisz ma wymarzoną „dychę”
Fot. Chorzowianin.pl
- Mam cel, by na koniec sezonu utrzymać miejsce w dziesiątce w Pucharze Świata. Jak będzie ta "dycha", to będzie super - mówiła w lutym Monika Hojnisz. Łatwo nie było, rywalki goniły, a chorzowianka nie mogła odpuścić do samego końca.
W ostatnich zawodach biathlonistki walczyły w Oslo-Holmenkollen. Najpierw Hojnisz zajęła 13. miejsce w sprincie, a następnie była 17. w biegu na dochodzenie. Dawało jej to 9. pozycję w "generalce" (została wyprzedzona przez Niemkę Denise Herrmann, ale sama wyprzedziła Norweżkę Ingrid Landmark Tandrevold).
O wszystkim decydowała ostatnia konkurencja - bieg ze startu wspólnego. Nasza zawodniczka miała w nim problemy na strzelnicy, zwłaszcza podczas ostatniej wizyty (aż trzy pudła, a łącznie pięć). Do mety dotarła jako 26., ale na szczęście cel osiągnęła!
Hojnisz zakończyła sezon na dziesiątym miejscu (po ostatnim biegu wyprzedziła ją - o trzy punkty - Niemka Franziska Preuss). Zgromadziła 567 punktów. Kryształową kulę zdobyła Włoszka Dorothea Wierer (904 pkt.).
To druga w historii lokata polskiej biathlonistki w Top 10 Pucharu Świata. Poprzednio, w sezonie 2015/16, także dziesiąte miejsce zajęła Krystyna Guzik.
Dla Moniki zakończony właśnie sezon był najlepszym w karierze. Od samego początku należała do światowej czołówki. W pierwszych zawodach PŚ - biegu indywidualnym w Pokljuce - była druga. Świetnie spisała się także m.in. w Hochfilzen (5. miejsce w sprincie i 4. w biegu na dochodzenie), Anterselvie (6. w sprincie) czy Soldier Hollow (4. w sprincie, 7. w biegu na dochodzenie).
"Małe marzenia spełniają się poprzez systematyczność i konsekwencję. I did it (ang. zrobiłam to - przyp. red.). TOP 10 Pucharu Świata to dla mnie coś, czego w przedsezonowych myślach nie miałam. Dzisiaj wiem, że ”nic nie jest pewne, ale wszystko jest możliwe" - napisała biathlonistka na Facebooku, dziękując całemu zespołowi, a także wiernym kibicom.
Reklama:


Dyskusja: